środa, 27 stycznia 2010

Studniówka 2010

Dziwne uczucie mnie ogarnęło, bo w takim składzie spotkaliśmy się wszyscy 2,5 roku temu po raz pierwszy, a w zeszłą sobotę zapewne po raz ostatni. Jak bardzo w ciągu 2,5r. zmienił się rocznik '91? Jesteśmy oficjalnie dorośli, trochę bardziej doświadczeni, ciut mądrzejsi (?chyba?) i chłopcy wyprzystojnieli;)

Studniówka podobno była jedną z lepszych w historii naszej szkoły. Panowała przyjazna, lekko podniosła atmosfera, wszyscy wyglądali przepięknie, zespół grał na prawdę fajnie, a parkiet praktycznie cały czas był zatłoczony. Dziewczyny miały głównie krótkie sukienki, raczej skromne, co stanowczo kontrastuje z  amerykańskim Promem( zdj. z zeszłego roku  i więcej), bardzo pozytywnie zaskoczył nas wygląd odstawionych nauczycieli;)
Wieczór rozpoczęliśmy tradycyjnie Polonezem, trzymając róże w rękach i próbując się nie poślizgnąc na kafelkach. Wyszło na prawdę fajnie, ładnie, i co ważne zgodnie z planem.  Później szampanem wznieśliśmy toast i podano jedzenie. O północy odbył się pokaz multimedialny ze zdjęciami z życia szkolnego naszego rocznika i przytoczone były najzabawniejsze, bądź charakterystyczne powiedzonka nauczycieli.
Wzięliśmy również Monikę na środek i wszyscy razem odśpiewaliśmy sto lat, bo miała swoje 19 urodziny. Głównie całą noc tańczyliśmy, nad ranem zagrali " to już jest koniec" i czas było zbierać się do domu, nie zabrakło również piosenki Czerwonych Gitar pt. "Matura".
Hej, za rok matura...

z Michałem moim partnerem(po prawej), któremu bardzo dziękuję za zaproszenie mnie na 100dniówkę i z Mateuszem

Asia, Beatka i Ania

Klaudia, Asia, Beatka, Ania

z Natalką

miała być pełna powaga

a na tym amerykański uśmiech

z Moniką i Pawłem


z Kubą

niedziela, 17 stycznia 2010

droga do szkoły











 
 

Wrocław, a w szczególności Trójkąt (potoczna nazwa osiedla Przedmieście Oławskie) wygląda na prawdę nieciekawie pod powłoką śnieżno-błotną.
Nie pozostaje mi nic innego niż ślęczec nad książkami i słuchac przyjemnej muzyki.
Polecam Sigur Ros...

piątek, 15 stycznia 2010

license plates

Samochody cd. <3

Podczas podróży po zachodniej części USA, zaciekawiło mnie jak różnią się tablice rejestracyjne samochodów w zależności od miejsca, w którym kierowca zarejestrował swoją brykę. Jak widać różnią się znacząco, więc powstała cała seria zdjęć, którą zamierzam się podzielić. Problem jest jeden, że zdjęć wyszło ponad 30ści i dodanie ich do bloga zajęło by wieczność, wiec niestety wpakowałam wszystkie w jeden collage. Z racji, że tablice są średnio widoczne i skrócone to podaję link do galerii- kliknij tutaj, a nóż ktoś jest zainteresowany;)  Nie wiem czy już o tym wspominałam, ale w stanach nie ma obowiązku posiadania tablic z przodu, zazwyczaj ludzie umieszczają tam swoje imiona, napisy w stylu" go cougars" (wspierające szkołę) czy kibicujące drużynom sportowym. Kilka "nietypowych" jest na zdjęciu.



 Na przyjemne rozpoczęcie weekendu dorzucę jeszcze kilka cieszących oko zdjęć.
fantastyczne malunki na szybach
 niesamowite widoki



 mega długie

Miłego weekendu;))

niedziela, 10 stycznia 2010

White winter

 Przede wszystkim na początku chciałabym życzyć wszystkim wspaniałego roku 2010, niech będzie on wyjątkowy, pełny miłości, owocnej pracy, przygód i niech nie da Wam powodów do narzekania;)

Przerwa świąteczna minęła w mgnieniu oka, stanowczo za szybko. Święta spędziliśmy w gronie najbliższych, w tym roku nie mogę powiedzieć, że głównym ich celem było dawanie prezentów, obyło się bez latania godzinami po sklepach i bez wszechobecnego nadęcia. W prawdzie wszyscy pochłonięci byliśmy kończącym się semestrem i pracą, więc nie mieliśmy siły się jakoś wielce na te święta napędzać, ale pomimo tego były one bardzo udane. Nie zabrakło rodzinnej atmosfery, pysznego jedzenia i chwili wzruszenia przy dzieleniu się opłatkiem- nawet nie próbowałam powstrzymać łez radości, że ten wyjątkowy czas spędzam w domu z prawdziwą, a nie host rodziną;) Jedyne, co mnie bardzo zaskoczyło to to, że rodzice przez cały rok myśleli, że listy, które wysłałam do nich z USA 12 miesięcy temu, nie były mojego autorstwa...no pięknie, oczywiście, że były!
Sylwester spędziłam poza Wrocławiem, dokładnie w Bełczu Wielkim w domu mojego przyjaciela, na bardzo udanej domówce, wytańczyłam się, wyśpiewałam- karaoke i otoczona pozytywnymi ludźmi bardzo wesoło  zaczęłam rok 2010;)
Świętować tak na prawdę skończyliśmy dopiero 3-go stycznia urodzinami dziadka- aż 90siątymi!;) 
Śnieg jak na złość spadł w ogromnej ilości akurat w weekend, odcinając mnie od reszty miasta, auto stoi zasypane z każdej strony 0,5m.warstwą śniegu, a drogi pokryte są lodem (prawie na nic zdają się odśnieżarki, bo śnieg ciągle sypie). Zamiast jeździć na narty do Jakuszyc tato wyciąga nas na narty biegowe za domem i o dziwo nie jesteśmy jedynymi praktykującymi takie sporty na terenie Wrocławia, bo co wyjrzę przez okno to ktoś na nartach mknie.
Lecę się pilnie uczyć;)) Zdj. z grudnia i stycznia.














Świąteczne

urodziny;)

czwartek, 31 grudnia 2009

Szczęśliwego Nowego Roku!


Original Video - More videos at TinyPic
Z Chasem, dokładnie rok temu. 

Posted by Picasa

sobota, 19 grudnia 2009

kolory Barcelony

Przedostatni już rzut zdjęć z Barcelony, święta już niedługo, więc tematykę czas zmienić.





























Pięknie na dworze jest! Prawie zapomniałam jak fajnie skrzypi śnieg...

sobota, 5 grudnia 2009

Barcelona cz.2

Dziś zdjęcia z nadmorskiej części Barcelony czyli z dzielnicy La Barceloneta. Od samego początku, czyli od 1753r. była ona zamieszkiwana przez marynarzy i rybaków, a w XIX w. została przekształcona w obszar przemysłowy. Dopiero w latach 90tych w tej części miasta zaczęli osiedlać się bogatsi ludzie.

Sporych wrażeń i pięknych widoków dostarczyła nam kolejka linowa przebiegająca nad wodą od podnóża Montjuic do Barcelonety.
Plaża
Kasia lubi starszych:))






no i na koniec pomnik Krzysztofa Kolumba, który stoi gdzie kończy się Ramblas, a zaczyna port.

 Kto by nie chciał studiować w tak pięknym mieście? Żałowaliśmy, że nie przyszło nam do głowy zabrać strojów kąpielowych, bo ostatniego dnia było 25*C ...