Fotorelację z wakacji zacznę, jak to czasem mi się zdarza, od końca.
W Berlinie gościł nas Lars Bormann, 22 letni fotograf, całkowicie oddany swojej pracy. Na lotnisku przywitał nas kartką: "2 Polish Timerobbers", bowiem do Berlina doleciałyśmy tylko o 6 godzin później niż powinnyśmy, ale o tym innym razem.
Nastawione byłyśmy na okropną pogodę, ale niesamowite miasto, tymczasem termometr wskazywał 30 stopni, a widoki z S-Bahn'a niewiele różniły się od tych, które mamy w Polsce (a raczej mieliśmy- styl lat 70'). Stanowczo wschodni Brl nie należy do najbardziej urokliwych miejsc, w których byłam. Zachwyciło mnie natomiast stricte centrum, muzeum fotografii, ilość graffiti i możliwość dogadania się po angielsku, co niestety było niemożliwe w Hiszpanii.
Trochę czasu spędziłyśmy z przesympatycznym Ludwigiem i jego surferami z Brazylii: Pedro i Aurelio, których później miałam okazję gościć we Wrocławiu. Muszę przyznać, że miasto wygląda lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości...
mnóstwo graffiti, a w tle businessmani
i Gabrysia
Ludwig
Lars
Pedro
Gabriela, Ludwig, Pedro, Aurelio
tanie i dobre;p
random
dziwne zdjęcie, bo dziwne miejsce, memoriał holokaustu
No i na koniec ja, przed najlepszym muzeum na świeeeeecie!!
A jak Wam podoba się BRL?
4 komentarz/y:
Faktycznie genialne grafitti, ale tak poza tym to beton i szkło?.. Ten pseudoarkadowy mostek/przejście mi się podoba. No i ogółem najlepsze fotki są te, na których widać ludzi. Fajną ekipę tam miałaś ;)
Wybrałabym się, ale Niemcy jakoś niespecjalnie mnie ciągną...
beton beton beton i szkło.
Berlin na pewno mnie nie zachwycił, ale czas tam spędzony już tak! ( mimo, iż me serce było w Andaluzji) ;) G.
taki Berlin bardzo nam się podoba :)
Prześlij komentarz